Ociągam się z tym wpisem. Nie wiem co przystoi w takiej chwili. Prezydent nie był moją ulubioną postacią świata polityki, ani jego brat, ani większość biura Prezydenta. Nie będę udawał, że było inaczej. Gdyby Prezydent Kaczyński nie uległ wypadkowi lotniczemu nie głosowałbym na niego. Ale to był też zwykły człowiek. W jego biurze pracowali ludzie.
I wreszcie od tej chwili zacząłem widzieć w przeciwnikach politycznych ludzi. Dawno ich nie widziałem. Od niepamiętnych czasów. Dla mnie to wezwanie do tego co dawno w tych stronach – i we mnie- zaginęło – do zobaczenia ludzi pod maskami wrogów, oponentów, przeciwników, kogoś kogo ma się ochotę unicestwić. Niech dobry Bóg zlituje się nad nami.
Kwiecień 12, 2010
10042010
Dodaj komentarz »
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack